Stali bywalcy :)

wtorek, 12 stycznia 2021

10 / 2021

Też macie taki problem z tym nowym rokiem? Permanentnie we wszystkich dokumentach wpisuje 2020. Niszczarka ma zajęcie 😉

Leżę sobie na sypialnianym łóżku, oko już mi się przymyka, błogość mnie dopada... Przykryta cudnym puchatym, milusim pledem i zastanawiam się właśnie czy przypadkiem nie zrobić sobie tzw. Dnia Dziecka i przyłożyć głowę do poduszki czy może jednak karnie wskoczyć w pidżamę, a przedtem wyszorować zęby i inne co nieco też. I nagle dumnie wkracza Kota. Udeptuje mięciutki pled, mości się bardzo dystyngowanie, a potem przykleja się do nogi, przysypia i co jakiś czas zaspanym okiem rzuca: nie wstawaj, bo mi tu dobrze 😁😉

No to nie wstaję. Dobranoc 🥰



😉



poniedziałek, 11 stycznia 2021

9 / 2021

A dziś na dzień dobry w pracy czekała na mnie taka piękna niespodzianka 😁

Pierwszy raz w swojej historii na moim pracowym parapecie tak mi ślicznie pokazał kolorki. Grudnik.

Uczę się cały czas tego Bloggera. Pewnie widać, że już umiem wstawić zdjęcie, prawda? Może łatwiej by mi szło gdybym robiła to na kompie, a ja tu wszystko z telefonu dziubie. Mimo wszystko tak mi wygodniej 😉

Posiedziałam dziś w pracy dwie godzinki dłużej. Trochę się odkopałam z robotą. W zasadzie to tylko ciut, ale zawsze to coś. Mnóstwo całe terminowych rzeczy zwaliło mi się na głowę i dlatego stres mnie zżera i jeszcze każdy czegoś chce, na już, tu i teraz. A do tego lęk i obawa jak to będzie ze mną dalej. Bo na chwilę obecną wygląda na to, że nawet jeśli załapię się na awans to oprócz tego, że będę musiała ogarnąć się w nowym miejscu, to trzeba będzie pociągnąć robotę na moim obecnym, bo póki co następcy brak, a jak się znajdzie to potem wprowadzić go/ją w mój temat. Czarno to widzę. Naprawdę. Ten rok będzie trudny. 
Czy pisałam o tym, że wczoraj prócz obżarstwa bezowego tortu pani na Pe  (jak Pavlova) to urządziłyśmy sobie z Małą domowe spa. Konkretnie to tym razem ja ją spa-owałam. Niech ma trochę relaksu. 
Mama jej Kawalera ma poważne problemy zdrowotne. Onkologiczne jak się okazuje. Zaczynają dopiero poszerzać diagnostykę. Jeszcze nie wiedzą czy znalezione zmiany to przerzuty czy jeszcze nie. No i martwi się to moje dziecko razem z Kawalerem. 

A Młody z Panną dojrzewają do odwołania wesela i zrobienia tylko ślubnego obiadu plus kawa i tort. 

Nasz domowy tygrys od pewnego czasu robi nam niespodzianki. Zamiast do kuwety to gubi gówienka po mieszkaniu. Nie za każdym razem, ale trzyma nas w niepewności. Zaczęła w drugiej połowie grudnia i tak raz na tydzień chyba jej się zdarzy. Wiem, na czytałam się żeby kota nie karcić, nie stresować, bo kot woła ratunku. No tak w skrócie bym to ujęła. Kombinowaliśmy różne powody. Jest już powrót do tradycyjnego żwirku, kuweta sprawdzona, prawie sterylna, tak wyszorowana, kot przebadany, z wygolonym brzuszkiem, bo miał robione usg, a gówienka też przebadane. Wszystko jest w porządku, a niespodzianki się zdarzają. Może trzeba go/ją jednak zdyscyplinowac żeby zajarzyła, że tak nie wolno... 
Jesli ktoś z Was akurat jadł coś to przepraszam. 

No i tym miłym akcentem... Kolorowych snów kochani! 


 

niedziela, 10 stycznia 2021

8 / 2021

No i po weekendzie... , dla nas długim, bo czw i pt mieliśmy urlopowy. Dziś rowerowo nakręciliśmy prawie 33 km. Ale dupka mi zmarzła, mimo że ubrani byliśmy odpowiednio. I stopy. Bardziej nawet stopy niż dupka 😁

Mała robiła dziś na ochotnika carbonarrę. A potem ja na szybciora tworzyłam bezę, która miała być koleżanką niejakiej Pavlovej. Może i była, ale chyba daleką 😁


A te dwa dni urlopu pewnie odbiją mi się za chwilę czkawką, ale wzięłam, bo raz się żyje, bo urlopu mam mnostwo, bo SzM mnie o to prosił, no i fajnie było. A jak sobie tylko pomyślę ile rzeczy terminowych mam do ogarnięcia w styczniu, którego już tak wiele nie zostało wbrew pozorom, to aż mnie brzuch boli. Ale cóż, dam radę, bo nie mam innego wyjścia 😁

piątek, 8 stycznia 2021

7 / 2021

Dziś drugi dzień urlopiku. Odpoczęliśmy po trasie eksponowanej (jak zwał tak zwał) leżąc wczoraj bykiem przed tv, a dziś ruszyliśmy na najłatwiejszą nam znaną trasę. Można wjechać kolejką, ale zrobiliśmy wszystko z buta. Wyszło nam prawie 17 km.

Ale było pięknie, magicznie, zimowo, bajkowo... 




 


czwartek, 7 stycznia 2021

6 / 2021

Pierwszy dzień urlopu spędzony na leniucha. Jeszcze siedzę w pidżamie, prawie 16.00 😁

SzM który stroni od seriali sam zapodał nowy serial. Lucyfer. SzM pewnie nie wie ile to odcinków, sezonów... Ale póki co oglądamy. Mnie aż tak nie kręci więc zaglądam sobie to tu to tam, to puszcze pralkę z praniem, to powieszę, to zajrzę do bloga...

Generalnie po wczorajszej ekstremalnej wycieczce gorskiej nie bolą mnie nogi, czego się spodziewałam, a ręce, o czym w ogóle nie pomyślałam. Sporo się natrzymałam tych poręczy. I to mocno, kurczowo, żeby nie powiedzieć panicznie, bo ja przecież z lękiem wysokości 😉 Generalnie to nie było wysoko, ale jak na nas... No i ostrzeżenie było. Opis. Szlak eksponowany. Tylko, że nie wiedzieliśmy co się kryje za tym określeniem. A jak schodziliśmy to wierzyć mi się nie chciało, że tam byłam 😉😁 ale było super!





środa, 6 stycznia 2021

5 / 2021

Święto Trzech Króli obchodziliśmy w górach wędrując sobie szlakami i doznając różnych wrażeń, od zachwytów w piersi nad widokami, przez żal, bo jednak chmury i mgły były, aż po adrenalinę, bo wybraliśmy jak na nasze możliwości i doświadczenie, dość ekstremalny szlak, a ja z lękiem wysokości 😉

Nie mniej jednak było fajnie.

Wczoraj zaliczylismy oboje(!) serial Od nowa. N. Kidman, która ma kompletnie obcą twarz i senioralny H. Grant. Serial ma chyba 7 odcinków. Cały czas trzyma w napięciu, prawie do końca nic nie wiadomo, dobrze się ogląda. Ale podsumowując powiem tylko że wystarczyłby chyba film kinowy.

A jutro mamy urlopiki i pojutrze tez 😁 

poniedziałek, 4 stycznia 2021

4 / 2021

Pierwszy pracowy dzień w Nowym Roku miał być lajtowy... Pod koniec dniowki uświadomiłam sobie, że nie wypiłam nawet kubka herbaty. Cóż...

Po pracy miałam iść pobiegać. Leń zwyciężył, niestety. 

W pracy machina do kolejnej przesiadki ruszyła. Jeszcze nic nie dotyczy bezpośrednio mnie, ale bierki zostały rozrzucone, ktoś je musi pozbierać 😁


niedziela, 3 stycznia 2021

3 / 2020

Wczoraj zaliczylismy małą wycieczkę i spacerek w górach. Przeszliśmy raptem niecałe 6 km, ale tylko dlatego, że sytuacja wymusiła zmianę planów. Pojechaliśmy tam, gdzie zawsze było pusto i bez ludzi. No a wczoraj aut było tyle, że już droga dojazdowa do parkingu była zapchana. Zawróciliśmy więc i na szybciora zmieniliśmy planowaną trasę. Wyszło krócej, ale było pusto.

Za to dziś dzień leniwca. Wlasciwie to od wczoraj wieczór tylko filmy, filmy... 

Proceder. Biograficzny, mocny. Jak zwykle z kiepskim dźwiękiem, dobrze, że mogłam włączyć opcję napisy 😁 tak na wszelki wypadek. 

Julie i Julia. Zgłodniałam po obejrzeniu 😁, a poza tym bardzo lubię Meryl S. Jest dla mnie gwarantem dobrego kina. 

Mój chłopak się żeni. Dla przypomnienia. A na Julie R. miło popatrzeć. 

Dziś 13 jutro 30. Dla odmóżdżenia się kompletnie 😁

I telewizyjna Osiecka. Bo jestem ciekawa tej opowieści. 

Nie mogę zmusić się do czytania. Póki co wygrywają filmy. 

Bardzo mi się podobał serial Bridgertonowie. Taki lekki, ładny i przyjemny. Z elementami bajki, bo czarnoskóra arystokracja w XVIII wiecznej Anglii to czyste fantazy. Z przyjemnością pooglądałam. Czekam na drugi sezon. 

Wcześniej jeszcze obejrzałam Cichą noc. Polskie kino jest albo surowe, przaśne, mroczne albo kolorowe i plastikowe do bólu. 

Nie potrafimy zgrać się filmowo z SzM. Lubimy kompletnie inne kino. Zatem on w tak zwanym dużym pokoju, a ja w sypialni i jazdę ogląda to, co lubi. Tylko oczywiście ja mam wewnętrzną rozkminę, że my tak każdy sobie i szczerze żałuję, że nie oglądamy razem, ale nic na siłę. A tak luz blues... I pilot w garści 😁

Nie komentuję rzeczywistości politycznej, ale... Słucham newsów o aferze szczepionek celebrytow. Kompletnie tego nie kumam... Personel z grupy 0 jakoś nie biegnie tłumnie i nie tupta z niecierpliwością w kolejce do szczepienia. Z tego też powodu rząd wydłuża terminy zgłoszeń, było do 20.12, szału nie było, właściwie to prawie niczego nie było, wydłużyli do 28.12, nie wiem czy cokolwiek ruszyło, no może ciut, teraz jest do 15.01, a oporni wciąż są oporni. Wysnułam sobie taką teorię spiskową, że zaszczepili ponadnormatywnie te osoby, które teraz chcą i jest im wygodnie trochę poszkalować medialnie. Znaleźli takie koziołki, które wcześniej podskakiwaly, nie są wygodne, albo stoją po drugiej stronie barykady. Może się mylę. A może to część narodowej strategii pt. wykreowanie elitarności szczepienia... No nie wiem sama.

Uprzedzając pytania, tak, szczepimy się. Bardziej boję się zachorowania niż powikłań. Nie wierzę w chipa w szczepionce. I nie wierzę w to, że chcą nas wykończyć tą szczepionką, bo chyba nie zaczęliby od wykańczania personelu medycznego. 

Zaszczepimy się i cokolwiek by się nie działo pojedziemy na te nasze zaległe wakacje.

😁

sobota, 2 stycznia 2021

2 / 2020

No i żeby nie było... 

Z samego rana skoro świt 8,15 wybiegłam z bloku i potruchtalam w kierunku lasu, gdzie osiągnąwszy dystans 5 km poczułam satysfakcję i zdecydowanie z trybu bieg przełączyłam się w marsz. 

Zatem pierwsze koty za płoty... 😁

piątek, 1 stycznia 2021

1 / 2021

No to start! Zaczynamy kolejny roczek.

Postanowienia? Dawno ich nie robiłam, ale co mi tam... 

Wrócić do biegania, 

po drodze  zgubić jakieś 8 kg siebie, 

pojechać na dawno zaplanowane wakacje, 

zaliczyć szybki wypad gdziekolwiek, może w jakieś ciepłe miejsce,

żyć w zgodzie ze sobą bez stresu i napinki. 

😁