Stali bywalcy :)

poniedziałek, 13 lipca 2026

18 / 2026

Po pierwszej wizycie u terapeutki poczułam po prostu ulgę. Tak się poczułam. Zdziwiłam się sama sobą gdy przy słowach "mój mąż umarł" po prostu ścisnęło mi się gardło i popłynęły łzy. Poczułam się tak, jak na początku, zaraz po jego śmierci, gdy nie potrafiłam tego powiedzieć bez łez. Generalnie to teraz częściej mi się włącza płacz. To nawet nie jest płacz, to są łzy, które po prostu płyną. 

4 komentarze:

  1. Nie pisałam wcześniej, ale dobrze, że poszłaś! Powoli, powoli. Ja wierzę w mozliwosc zmiany i przerobienia tego, co trzeba. Pod twoja trauma związana ze śmiercią męża, mogą być jeszcze inne rzeczy, wierzę, że pomoże ci przyjrzenie się im.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z innymgłosem. No i to potrzebuje czasu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki! Czasu trzeba, mimo wszystko...
    Czytam, choć rzadko komentuje. Przytulam i myślę o Tobie - Irka

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki. Może to banalne ale wierze, ze czas w pewnym sensie leczy rany.

    OdpowiedzUsuń