Drugi to w czasie pandemii, gdy kryzys w mojej Fabryce wyniósł mnie na szczyt, którego nie chciałam. Fabryczny stres, praca na granicy sił, nocne powroty do domu i ten permanentny lęk jak ja dam radę to wszystko ogarnąć... A w domu sceptyczny, marudzący na całą tę sytuację SzM. Przyszedł taki wieczór gdy usłyszałam wyrzut, że przesadzam, bo znowu wracam późno, bo sama siebie wykańczam, a inni mają w nosie i zwiali na L4. Nie wytrzymałam, rozryczalam się i powiedziałam że nie może tak być że ja fabrykę ogarniam w permanentnym fabrycznym stresie i z myślą z tyłu głowy, że muszę więcej i szybciej, bo jak wrócę późno to SzM znowu będzie narzekać; że muszę mieć wsparcie, bo po prostu nie dam rady. Generalnie poskutkowało. Za jakiś czas Mała powiedziała mi że wtedy (miała 22 lata) pierwszy raz w życiu widziała mnie płaczącą. To mój zapamiętany drugi raz.
A ten trzeci raz to po śmierci SzM. To już był po prostu kompletny brak kontroli nad tym co się ze mną dzieje. Łzy płynęły same, nawet nie wiedziałam że tak się może dziać. I do teraz moje obecne jakiekolwiek rozklejanie się zawsze jest związane z nim.
Szłam dzisiaj na terapię i pomyślałam sobie że w zasadzie to mogłabym zacząć już myśleć o jej skończeniu. Stoję już twardo na dwóch nogach, daję radę, jestem silna, osadzona w realiach, wystarczająca i świadoma.
No a potem pękłam...
Twardo, twardo, twardo ... przepraszam Cię, nie widzę powodu dlaczego ktoś silny miałby się bać pokazać, że akurat musi się wypłakać. To jest raczej oznaka słabości i permanentnego lęku.
OdpowiedzUsuńJakie pękłam, płacz jest naturalny i oczyszczający, i bedzie sie zdarzał. Caly czas chcesz wszystko mieć pod kontrolą, to jest problem.
OdpowiedzUsuńTo bardzo dobrze!
OdpowiedzUsuńGdzieś przeczytałam, że łzy nie są oznaką słabości, to raczej wentyl dla tych, którzy zbyt długo próbowali być silni!
OdpowiedzUsuńWrzód jak pęknie, to potem jest dobrze.
OdpowiedzUsuńTo bzdura wpajana zwłaszcza chłopcom że mają nie płakać jak baby.Wszystkie dobre a zwłaszcza złe emocje się kumulują w osobach nie płaczących,krzyczących,wyrzucających na zewnątrz.To często powoduje różne choroby.Jak tylko pozwolisz sobie na płacz ,krzyk złości lub rzucanie czymś na osobności na pewno poczujesz ulgę.Ponoc łzy zawierają jakiś składnik którego pozbycie się ułatwia regenerację organizmu.Jestes dzielna kobietka i pozwól sobie czasem na upust nagromadzonych emocji bo to nie jest chwila słabości według wielu lekarzy.Pozdrawiam serdecznie Marta uk
OdpowiedzUsuńO! to mamy pierwszą dużą różnicę między nami siostro, bo ja ryczę, jestem beksą, nie umiem tego zahamować. W drugą mańke mam, do przesady. jakby nas połączyć i podzielić, to by coś normalnego wyszło ;)
OdpowiedzUsuń