No i po weekendzie. W czwartek spotkanie grupy, fajnie było zobaczyć ich po długim czasie. Przy okazji do kalendarza wpadło spotkanie w sobotę i potem impreza z okazji Dnia Kobiet. Fajnie wiedzieć że coś się będzie działo. Piątkowe babskie spotkanie u mnie zaliczone. Spełniłam się kulinarnie, na słodko i slono. Oczywiście zrobiłam za dużo więc dojadam do dzisiaj. Sobotnie spotkanie towarzyskie z planszówkami w tle też było fajne. Niedziela przesiedziana w szlafroku, snułam się po domu i w końcu po południu poszłam odśnieżyć auto i trochę nim pojezdzic. Zahaczyłam też o cmentarz A wieczorem przyszli Młodzi, na krótko, ale fajnie.
Młodzi zapoznali się dzisiaj z dokumentacją pierwszego ich kandydata tj. dziecka do adopcji. A ja... boję się za nich i stresuję się jak to będzie. Ja wiem że są dorośli, że to ich decyzja. Jednakże obawy mam takie ogólne, podstawowe czyli czy podołają... Pełna jestem wątpliwości, ale i takiego wewnętrznego nerwa. Czy JA jestem gotowa na to dziecko...
Szczepienie kota zaliczone, mogę odhaczyc w liście rzeczy do zrobienia. Receptę na szczepionkę dla siebie już mam. Walizka od niedzieli już wyciągnięta żeby na bieżąco wrzucać co mi się tam przypomni.
Popisałabym może dluzej, ale oczy mi sie zamykają. Spokojnej nocy.
Moje dzieci mają swoje biologiczne 2 dziewczynki, kilka lat temu stali się rodziną zaprzyjaźnioną dla nastolatki. Myślą też o adopcji. Też się trochę martwię ale widzę, że są świadomi. A ta nastolatka, bardzo się cieszę, że trafiła na nich, bardzo.
OdpowiedzUsuńAdopcja to nie jest prosta sprawa, ale podziwiam i Twoich, i moich i innych za decyzje. A o moich po prostu się boję, jak mama, która chciałaby być jej pociechy nie miały życia "pod górkę"
UsuńTyle się naczytalam o adopcjach, że nie zdecydowałabym się. W każdym razie niech sobie nie dadzą wcisnąć dziecka z FAS.
OdpowiedzUsuńZaznaczali różne opcje, których nie zaakceptują, w tym FAZ.
UsuńWiesz, ja bardzo podziwiam Twoich Młodych- tyle osiągnęli praktycznie sami, przetrwali kłopoty i trudności, które spadły na nich i potrafili w tym wszystkim trzymać się razem, wspierają i Ciebie w trudnych chwilach, i jej rodziców, choć przecież mogliby się od nich odwrócić. Trzymam kciuki za szczęśliwą adopcję ( od wielu lat mam kilka takich par po adopcji w swoim otoczeniu i jak najbardziej pozytywne wnioski).
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za ten komentarz ♥️
Usuń❤️🌹
Usuń