Przechodzę na wyższy poziom wtajemniczenia, zainstalowałam na fonie apkę Bloggera. Może to będzie pomocą bym częściej tu bywała, zwłaszcza u Was, bo powiem szczerze że po przenosinach z Bloxa nie potrafię się tu ogarnąć. Począwszy od tego, że nie ogarniam Waszych nowych imion, a skończywszy na tym, że technicznie wciąż jestem w czarnym głębokim lesie. Jedynym plusem tych przenosi było to, że w końcu zmobilizowalam się do skopiowania wszystkich swoich notek i mam je głęboko ukryte, schowane dla potomnosci, która nie wiem czy je kiedykolwiek odkryje, bo niestety nie planuję spisywania Testamentu, w którym mogłabym przy okazji obdarowywania swoimi skarbami, włościami i innymi dobrami (których niestety nie mam, więc nie ma co zapisywać) wyjawić bliskiemu memu światu, że (od nie pamiętam szczerze powiem ilu już lat) klikam internetowy pamiętnik.
Tytułem wstępu noworocznego to było 😁
Niestety czas zapycha jak głupi i ani się obejrzałam numerowane wpisów zaczynam od nowa...
Święta
Święta, były i się zmyły.
Wigilia w skromnym składzie czyli nasza teraz już tylko 3 plus tesciostwo. Teście zwinęli żagle przed 20. Tak się spodziewałam, bo nigdy nie siedzą długo, a to i tak jak dla nich było długo. A w okolicach 21 sciągnęła zaplanowana tzw. reszta rodziny czyli moi rodzice, rodzeństwo z rodziną i swoim teściem (oni wigiliowali wspólnie) i Młody z Panną. Poszli wszyscy przed północą. Było miło, bez sensacji i fajerwerek, ale też bez dramatów na szczęście.
Boże Narodzenie
Najpierw goście u nas na obiedzie. Goście czyli tradycyjnie rodzice obu stron plus Młody z Panną. Po południu my w gościach u siostry SzM. Nie pamiętam kiedy tam ostatnio byliśmy, i nie mogę tego liczyć w miesiącach, a w latach. Biorąc pod uwagę, że mówimy o rodzeństwie to w zasadzie nie ma się czym chwalić. Niestety na układy rodzinne nie ma rady. I tak byłam w głębokim szoku, że nas zaprosili, bo zwykle kończy się na gadaniu że musimy Was kiedyś zaprosić, ale jestem taka zapracowana, zmęczona...
Odzwyczailismy się od tego towarzystwa, nie bawią nas ich żarty, razi za to całe mnóstwo innych rzeczy. Kiedyś tak nie było, bo przecież mamy za sobą niejedne wspólne wakacje i nie tylko.
Zestarzelismy się i to chyba mocno 😁... A może to oni? 😉
Drugi dzień świąt
Miało być domowe lenistwo, a SzM namówił nas na wycieczkę. Początkowo byłam przeciw, bo nie chciałam Małej zostawiać samej, mimo że miała pisać pracę, tak mówiła wcześniej. Ale jak się okazało że jedzie z nami to przystalam na to chętnie. I to była bardzo miła wycieczka. Mam nadzieję, że dla niej też. Zobaczylismy przecudnie oświetlone dekoracje świąteczne w Imielinie i skosztowaliśmy słodkości na rynku w Wadowicach.
A zaraz po Świętach, w piątek SzM wyciągnął mnie na dłuższą, wspólną ze znajomymi, wycieczkę do Wrocławia. Było ślicznie, kolorowo, nastrojowo i smacznie.
Sylwester
Prawie do końca nie wiedzieliśmy nic o imprezie, na którą zaprosili nas Znajomi_Z_Daleka. Impreza była bez zarzutu, udana, przejedzona, przegadana, przetanczona. Było naprawdę fajnie.
Osobny rozdział, moment raczej bo rozdział to za duże słowo, to szczere wyznanie, tudzież rozmowa ze Znajom_Z_Daleka, która trochę mnie teraz krępuje. Niecodzienne człowiek słyszy na swój temat hymny pochwalne, a on tak zazwyczaj mówi, i wtedy jest mi głupio i w stosunku do jego żony i w ogóle. Obraca się to wszystko w żart i tyle. Teraz przeprosił, za to że czasem przesadza, ale nie będzie przesadzać, bo szkoda marnować fajnej przyjaźni. No i kurcze blade, dopóki tak otwarcie tego nie powiedział to jeszcze było gites, bo a może mi się wydaje, a to pewnikiem takie żarty itp. A teraz to, zupełnie bezpodstawnie, ale czuję się winna tej sytuacji. Myślę i zastanawiam się jak to odbiera, widzi jego żona. Zaraz potem myślę sobie jakie TO, skoro nie ma niczego. A powinnam być może poczuć się dowartosciowana nawet. Ale nie potrafię sobie nawet wyobrazić, nawet czysto hipotetycznie, że miałoby cokolwiek być na rzeczy, bo raz że szkoda przyjaźni, dwa nie umiałabym potem spojrzeć sobie samej w oczy, trzy o SzM i jego żonie nie wspomnę. No i po czwarte co innego pożartować i się pośmiać a co innego przechodzić do czynów. Ja się do tego nie nadaję.
To coś jak z dochowywaniem tajemnicy. Po co mam się stresować że X powie Y i że w końcu dotrze to do Z. Wygodniej i bez stresu jest po prostu nie mówić.
Halo, halo - numeracja wpisów się jakby zapętliła :)
OdpowiedzUsuńO rany, rzeczywiście... Dzięki 😁
UsuńPoczuj sie dowartościowana i już.
OdpowiedzUsuńNo i jak zwykle stsnęłaścnaxwysokosci zadania i swiętowałaś rodzinnie😀